Zapiekany bakłażan z mięsem mielonym.

W tym tygodniu na piątkowe rozpieszczanie wybrałam bakłażany i kardamonowe mięsko mielone.

Składniki:
  • bakłażan
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 200 g mielonego mięsa
  • 1 jajko
  • bułka
  • 100ml mleka
  • cebula
  • mielony cynamon i kardamon
  • sól, pieprz
  • opcjonalnie sos chilli (Sambal Oelek)
Sposób przygotowania:

Bakłażana myjemy i kroimy wzdłuż na pół. Nacinamy miąższ w kratkę, solimy. Całość skrapiamy oliwą i wstawiamy w żaroodpornym naczyniu do rozgrzanego do 180 st.C piekarnika na 30 minut.
Kroimy w drobną kostkę cebulkę, smażymy aż się zeszkli. Mięso mieszamy z jajkiem, rozkawałkowaną namoczoną w mleku bułką, przestudzoną cebulką, cynamonem i kardamonem. Doprawiamy solą i pieprzem. Po przestudzeniu bakłażana, usuwamy ze środka pestki. Resztę miąższu siekamy i dodajemy do mięsa. Całość mieszamy, nakładamy do bakłażanów. Całość skrapiamy oliwą i wstawiamy do piekarnika na 35 minut.



Podajemy na ciepło z lekką sałatką i opcjonalnie odrobiną sosu chilli.

Przepis pochodzi ze strony: Kwestia Smaku

Hummus w trzech odsłonach

Gdy pierwszy raz jadłam hummus, wydawało mi się, że to nie może być proste w przygotowaniu danie.
Nic bardziej mylnego. Zrobienie tej pysznej pasty jest, co prawda, czasochłonne, ale zupełnie nieskomplikowane. A jak raz już spróbujecie, będziecie wracać i eksperymentować ze smakami. Gwarantuję! :)

Składniki:
  • 250 g ciecierzycy
  • 5 łyżek pasty sezamowej tahini
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka oleju sezamowego lub oliwy z oliwek
  • przyprawy do smaku
Opcjonalnie:
  • suszone pomidory (w oliwie)
  • ostra czerwona papryka
  • upieczony burak
  • oliwki
Tahini można przygotować samodzielnie, nie jest to skomplikowane, wystarczy dokładnie zblendować uprażony i przestudzony sezam (pół szklanki), ewentualnie dodając łyżkę oleju sezamowego lub oliwy. Mielenie sezamu zajmuje około 10-15 minut. Podczas prażenia sezamu na gorącej suchej patelni należy uważać, aby ziarenka się nie przypaliły (staną się wtedy gorzkie). Dokładny przepis znajdziecie między innymi tu: *KLIK*



Sposób przygotowania:

Ciecierzycę zalewamy dużą ilością zimnej wody, odstawiamy na noc do lodówki. Następnego dnia odsączamy ciecierzycę, zalewamy ponownie świeżą wodą, solimy i gotujemy do miękkości (około 2h, podobno po dodaniu łyżeczki sody oczyszczonej czas gotowania się skraca, nigdy jeszcze nie testowałam tego sposobu). Nie pozbywajcie się wody z gotowania - przyda się później, gdy pasta okaże się za gęsta.

Odsączoną ciecierzycę umieszczamy w pojemniku melaksera, rozdrabniacza lub blendera. Dodajemy kilka łyżek wody z gotowania ciecierzycy i miksujemy na gładką pastę. W międzyczasie dodajemy resztę składników: sok z cytryny, czosnek, pastę tahini, szczyptę pieprzu, olej sezamowy oraz kmin rzymski. W razie potrzeby możemy dodać wodę z gotowania ciecierzycy lub olej sezamowy, aby uzyskać odpowiednią konsystencję pasty. Podczas miksowania możemy dodać do pasty suszone pomidory, ostrą papryczkę lub dobrze upieczonego buraka - wszystko zależy od Waszej wyobraźni i potrzeb smakowych ;)

Gotowy hummus przekładamy do miseczki, polewamy oliwą (pasty z roslin straczkowych mają tendencje do szybkiego wysychania), posypujemy posiekaną natką pietruszki, kuminem lub czarnuszką. Podajemy z warzywami, pitą lub w formie kanapek np. z jajkiem i sałatą.


Smacznego!

P.S. Na zdjęciach trzy wersje hummusu: klasyczny, z suszonymi pomidorami i z ostra papryką. :)

Jabłka w cieście

Uwielbiam wracać do domu, w którym czeka na mnie niespodzianka. Na przykład taki pyszny substytut szarlotki. Idealny do popołudniowej herbatki. :)

Składniki:
  • serek homogenizowany (180-200 g)
  • 8 jabłek 
  • 2 szklanki mąki 
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 1 margaryna 
  • cynamon
  • szczypta soli
Sposób przygotowania:

Margarynę siekamy nożem z mąką wymieszana uprzednio z proszkiem do pieczenia i solą. Posiekaną masę szybko zagniatamy z serkiem homogenizowanym do uzyskania jednolitego nielepiącego się ciasta, Dzielimy na dwie w miarę równe części. Rozwałkowujemy pierwszą część na posypanym mąką papierze do pieczenia. Na placku układamy połówki jabłek, posypujemy całość cynamonem. Drugi placek rozwałkowujemy w ten sam sposób, przykrywamy nim jabłka. Wkładamy całość do piekarnika nagrzanego do 160 st. C. na około 40-50 min. Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem, wymieszanym z cukrem wanilinowym i cynamonem. Możemy podawać na ciepło z lodami waniliowymi lub zjeść w każdej innej postaci. Pyszności.

Smacznego!

Przepis zamieszczam dzięki uprzejmości M. :) Jeszcze nie zdecydował się tutaj uzewnętrznić. Ale coś tak czuje, że wcześniej czy później to nastąpi.

Jogurt z gruszką i orzechami

Pyszny zdrowy deser w pięć minut. Kaloryczny - tego się nie pozbędziemy. Bo i nie o to chodzi. Za to wolny od nasyconych tłuszczów, konserwantów i niedosładzany.

Składniki:
  • jogurt naturalny
  • pół gruszki
  • garstka orzechów włoskich
  • łyżeczka cynamonu
  • opcjonalnie: płatki owsiane, musli
Sposób przygotowania:

Gruszki kroimy w kostkę. Wszystkie składniki układamy w szklance warstwami. :)

Smacznego! :D

Batoniki kakaowo-daktylowe ze śliwką, orzechami i sezamem.

Kilka dni temu poszliśmy razem z M. na kawę. Misiek, wiedząc, że jestem na diecie, postanowił sprawić mi radość bezcukrowym batonikiem. Wysokokalorycznym co prawda, ale kto by się tym przejmował. :) Ot, taka daktylowo-kakaowa przyjemność. Moje małe guilty pleasure.

W internecie można znaleźć wiele przepisów na takie batoniki. Z rozmaitymi dodatkami. Pieczone i bez pieczenia. Ze śliwkami, orzechami, kakao, czekoladą, miodem, żurawiną, morelami. O czym dusza zamarzy. Ja zgarnęłam to, co akurat miałam w kuchni. I wiecie co? Tak zawsze wychodzi najlepiej. potraktujcie ten przepis jako wskazówkę i dajcie się ponieść. Powodzenia!

Składniki:
  • 200g suszonych daktyli bez pestek
  • 200g suszonych śliwek bez pestek
  • 100g orzeszków ziemnych
  • garść musli
  • 2 łyżki sezamu
  • 2 łyżki kakao
  • szklanka wody
Sposób przygotowania:

Daktyle i śliwki zalewamy wodą, gotujemy przez 5 minut. Po przestudzeniu miksujemy na gładką masę (owoce razem z wodą po gotowaniu), Orzeszki rozdrabniamy (np. za pomocą blendera lub młynka) do uzyskania małych drobinek. Do masy z suszonych owoców dodajemy musli, orzechy i kakao, całość miksujemy przez chwilę. Nakładamy na formę do pieczenia wyłożoną papierem. Zapiekamy przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180-200 st. C. Po przestudzeniu kroimy wedle uznania. Takie batoniki możemy przechowywać w lodówce przez kilka dni. Lepiej nie zjeść wszystkiego od razu :)



Smacznego!

P.S. Następnym razem planuję zrobić jaglano-kokosowy spód i całość polać czekoladą. Już nie mogę się doczekać :D

Zupa krem z pora, cebulki i ziemniaków

Nadeszły silne mrozy, czas wyciągnąć ciężką artylerię i... przygotować rozgrzewającą zupę. Chciałam ugotować coś, czego jeszcze nie próbowałam. Pożywnego i smacznego. Pachnącego przyprawami. I przyjemnie grzejącego od środka. Zaszalałam. Zrobiłam porowo cebulową zupę. I był to strzał w dziesiątkę. M. stwierdził, że tak smacznej rzeczy u mnie jeszcze nie jadł. Są więc dwie opcje: albo zupa jest pyszna (ja nieskromnie tak sądzę), albo przez ostatni rok nie udało mi się ugotować niczego smacznego.
Spróbujcie i ocencie sami. Powodzenia.

Składniki:
  • 4 małe ziemniaki
  • 2 pory
  • 1 duża cebula
  • szklanka białego wytrawnego wina
  • szklanka bulionu
  • garść suszonych podgrzybków
  • dwa ząbki czosnku
  • oliwa z oliwek
  • imbir mielony, gałka muszkatołowa, biały pieprz, sól

Sposób przygotowania:

Myjemy i obieramy ziemniaki. Kroimy je w kostkę. Umytego pora kroimy w talarki, cebulę w piórka. Rozgrzewamy oliwę na patelni. Wrzucamy cebulę i czosnek, po kilku minutach dorzucamy pora, smażymy na małym ogniu do miękkości (10-15 minut), mieszając od czasu do czasu. Dodajemy białe wino. W oddzielnym garnku umieszczamy pokrojone w miarę równą kostkę ziemniaki, zalewamy bulionem, dodajemy grzyby i podgrzewamy. Gdy z patelni wyparuje większość wina, przekładamy jej zawartość do garnka z bulionem i ziemniakami. Gotujemy całość dopóki ziemniaki nie zmiękną (do 20 minut). Miksujemy zupę na gładką masę. Podajemy z grzankami, orzechami lub prażoną cebulką.

Smacznego!

Powyższy przepis jest miksem kilku innych i mojej wyobraźni. Oryginalne przepisy pochodzi ze strony magazynu Kuchnia, (autor: Giedré Barauskiené), Kwestii Smaku oraz książki Obfitość.

Pieczone jabłka z orzechami.

Takie małe odstępstwo od diety. Zamiast kolejnego smoothie wybrałam jabłka z orzechami. Zdrowo. I przepysznie.
Przepis pochodzi z książki Moniki Mrozowskiej "Słodkie i zdrowe". Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym go nie pozmieniała. :)

Składniki (na 6 małych porcji):
  • 2 duże jabłka
  • garść orzechów włoskich (w oryginalnym przepisie orzechy laskowe)
  • syrop klonowy (2 łyżki)
  • masło (łyżka)
Sposób przygotowania: 

Jabłka myjemy, obieramy, wydrążamy środek i kroimy na cienkie plasterki. Orzechy podsmażamy na patelni, studzimy, dociskamy ręcznikiem papierowym (w ten sposób pozbędziemy się gorzkiej skórki). Następnie orzechy szatkujemy lub blendujemy. Układamy w foremkach cienkie warstwy jabłek, posypując każdą orzechami. Wierzch polewamy syropem klonowym (po 1/2-1 łyżeczki), nakładamy odrobinę masła. Całość zawijamy folią i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 20-30 minut.

Idealne na ciepło jak i po przestudzeniu.

Smacznego!

Krewetki smażone na maśle z czosnkiem i ostrą papryczką.

Szybko, smacznie i na temat. :)

Składniki (2 porcje):
  • 250 g (około 20 sztuk) krewetek Black Tiger (ja użyłam mrożonych krewetek Vannamei)
  • 4 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 40 g masła
  • 50 ml białego wina (opcjonalnie, ale polecam)
  • 3 łyżki oliwy extra vergine
  • sól, pieprz do smaku
  • 2 ostre papryczki (np. piri-piri z zalewy)
Sposób przygotowania:

Mrożone krewetki rozmrażamy, najwygodniej włożyć je kilka godzin wcześniej do miski z letnią wodą i wstawić do lodówki.

Jeśli kupiliście świeże krewetki, obieramy je najpierw z pancerzy (można pozostawić ogonki). Nacinamy lekko nożem wzdłuż tułowia i usuwamy czarne jelito. Płuczemy i osuszamy na ręczniku papierowym.

Na patelni podgrzewamy połowę masła, podsmażamy drobno posiekany czosnek i pozbawione pestek pokrojone w plasterki papryczki. Wkładamy krewetki i smażymy przez około minutę. Wlewamy wino, które następnie odparowujemy. Krewetki przewracamy na drugą stronę i smażymy przez kolejną minutę. Przewracamy krewetki rozcięciem do dołu i smażymy jeszcze przez pół minuty. Na koniec dodajemy resztę masła i oliwę extra vergine. Wyłączamy gdy masło się roztopi. Doprawiamy cytryną, solą, opcjonalnie pieprzem.

W tym momencie pozostaje już tylko delektować się pysznymi krewetkami.

Smacznego!

Przepis pochodzi ze strony: Kwestia Smaku

Makaron z fasolką szparagową i tuńczykiem

Banalnie prosty przepis na szybki i smaczny obiad. Do tego dietetyczny! :)

Składniki (na 2 porcje):
  • makaron pełnoziarnisty (200 g)
  • tuńczyk w sosie własnym (puszka 140g-200g)
  • fasolka szparagowa świeża lub mrożona (200 g) 
  • cebula (1 mała)
  • czosnek (2 małe ząbki)
  • olej 5 g (1 łyżeczka)
  • sól, pieprz do smaku
Makaron ugotuj al dente. Posiekaną w drobną kostkę cebulę podsmaż na oleju wraz z czosnkiem, dodaj fasolkę (tym razem użyłam mrożonej), przypraw solą i pieprzem, smaż na wolnym ogniu aż warzywa zmiękną. Całość wymieszaj z ugotowanym makaronem i odsączonym pokawałkowanym tuńczykiem. 

Danie idealnie nadaje się do pudełeczka - możesz śmiało brać do pracy.


Wartości odżywcze (1 porcji):
  • Kaloryczność 522 kcal
  • Białko 37 g
  • Tłuszcz 8 g
  • Węglowodany 80 g
  • Cholesterol 63 mg
  • Sód 473 mg
  • Błonnik 11 g

Marchewkowe

Jednym z pierwszych przepisów zamieszczonych na naszym blogu był ten na ciasto marchewkowe. Moje ulubione. Pieczone przeze mnie wielokrotnie. Z lub bez dodatków. Oblane słodką polewą z białej czekolady i jogurtu lub gorzką kawowo-czekoladową. Na zimno. Na ciepło. Z lodami czy gorącą korzenną herbatą. Zawsze tak samo pyszne. Niezmiennie proste.

Taka mała powtórka z rozrywki. Powodzenia i smacznego! (dla spostrzegawczych: ten przepis nieznacznie różni się od poprzedniego - zgodnie z teoria Darwina wyewoluował w lepsza formę :P)

Składniki:
  • 1,5 szklanki cukru
  • 4 jajka (L)
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka oleju
  • 3-4 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3-4 szklanki startej (na grubym oczku) marchewki
  • bakalie (wedle uznania; tym razem dodałam suszone śliwki, ziarna słonecznika i rodzynki, garściami :D)

Cukier utrzeć z jajkami na gładką masę - do momentu aż przestaną chrzęścić drobinki cukru. Dodać suche składniki. Następnie wlać olej, a na sam koniec dosypać startą marchewkę i bakalie.

Całość wylać do formy keksowej i włożyć do rozgrzanego do 180 st. C piekarnika na mniej ok. 70-75 minut.

Ciasto można też ponakładać do foremek na muffiny i zrobić słodkie babeczki np. z kremem z mascarpone, z białej czekolady lub karpatkowym. Jeśli macie ochotę na ciasto z kremem, nic straconego: z powyższych proporcji powinien wyjść ładny placek o średnicy 23-26 cm, wystarczy tylko przekroić upieczony przestudzony placek i poprzekładać kremem lub owocami.

Smacznego!

Secado



Jest wiele miejsc w Warszawie, do których lubię wracać. To jednak upodobałam sobie szczególnie. Z czego to dokładnie wynika, nie wiem. Może to kwestia przyjemnej atmosfery. Miłego wystroju. Smacznego jedzenia. Przepysznych koktajli. Może wszystkiego po trochu.

Przed kilkoma laty razem z przyjaciółkami przychodziłyśmy tam często. Bardzo często. Po jakimś czasie jednak coś się popsuło. Zaczęło brakować podstawowych składników, jedzenie bywało niesmaczne, porcje absurdalnie małe, obsługa powolna i nieprzyjemna. Niechęć wzrosła na tyle, że nie byłam w stanie zdecydować się na powrót. 

Kilka tygodni temu, czy to ze względu na tłok na mieście (centrum, piątkowy wieczór, brak rezerwacji), czy przejmujące zimno, razem z przyjaciółką zaryzykowałyśmy wtargnięcie do środka. I, mimo wcześniejszych obaw, nie zawiodłyśmy się. Tłok był na tyle duży, że początkowo zaproponowano nam miejsce przy barze. Po kilku, może kilkunastu minutach zaoferowano nam jednak mały stolik w głębi sali. Ciasny, ale przyjemny. Zamówiłyśmy koktajle, które, tak jak kiedyś, wyglądały i smakowały obłędnie. Do alkoholu przekąski - deskę Secado. Dostałyśmy w dość krótkim czasie prawdziwą górę przepysznego hiszpańskiego jedzenia. Polecam!

Na pewno z przyjemnością będę tam wracać.

Jeśli masz ochotę na pyszny obiad, lunch czy wieczornego drinka w gronie przyjaciół, to miejsce dla Ciebie.

Więcej informacji:
Restauracja SECADO

ul. Marszałkowska 66
Śródmieście, Warszawa

Klopsiki z karpia z suszonymi owocami w sosie piernikowym

Oto karp. W formie kotlecików. Z suszonymi owocami. I sosem piernikowym. Według przepisu Karola Okrasy.

W poniedziałek oddziałowa Wigilia. A moje danie w proszku. Weekendowe wyjazdy jakoś mi nie pomagają w realizacji "obowiązków służbowych". ;) Dobrze, że pomysł na świąteczną potrawę pojawił się wcześniej. Szkoda tylko, że eksperymentalny. Realizowany w ostatniej chwili. I tak bardzo bez planu awaryjnego. Panie Karolu, ufam Panu. Oj, bardzo Panu ufam.

Mimo iż całe przedsięwzięcie wydaje się niezwykle karkołomne i, co tu kryć, czasochłonne, wierzę, że uda się bez paniki i rzucania garnkami. :) O naiwności.

Składniki:

Klopsiki
  • 500 g karpia w płatach, pozbawionych ości i skóry, zmielonych,*
  • 50 g suszonych śliwek,
  • 50 g suszonych moreli, 
  • 50 g suszonych żurawin
  • świeżo mielony biały pieprz
  • sól
  • 100 g kaszy jęczmiennej, ugotowanej
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 duże jajko (L)
  • niewielka ilość oleju słonecznikowego
*Filety z karpia są stosunkowo drogie jak na tę mulistą rybkę, pamiętajcie jednak, że przy zakupie całej ryby, po wyfiletowaniu pozostanie Wam jakieś 40-60% mięska, a samo filetowanie zajęło mi baaaardzo dużo czasu i przysporzyło wielu negatywnych emocji.

Sos
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżeczki miodu
  • 1 łyżeczka przyprawy piernikowej
  • 3 łyżeczki masła
  • otarta skórka oraz sok z 1/2 cytryny
  • 250 ml czerwonego wina wytrawnego
  • 2 łyżeczki powideł śliwkowych
  • 2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany do zup i sosów
Sposób przygotowania:

Mielimy lub siekamy filety z karpia, dodajemy pokrojone w drobną kostkę suszone śliwki, morele oraz  żurawinę, doprawiamy białym pieprzem i niewielką ilością soli. Dodajemy ugotowaną, ostudzoną kaszę jęczmienną oraz 1 drobno posiekany ząbek czosnku i 1 jajo. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy za pomocą rąk. Z wyrobionej masy formujemy małe klopsiki. Klopsiki smażymy z obu stron na niewielkiej ilości oleju do uzyskania złotego koloru. Smażymy je na małym ogniu tak, żeby w środku były jeszcze surowe. Przysmażone klopsiki przekładamy na talerz. Tłuszcz z patelni zostawiamy (przyda się do przygotowania sosu).

1 ząbek czosnku kroimy w plasterki, czosnek smażymy na patelni, na której smażyliśmy klopsiki. Kiedy czosnek się zeszkli, dodajemy 1 łyżeczkę miodu, 2-3 szczypty przyprawy piernikowej, 1 łyżeczkę masła, skórkę z 1/2 cytryny. Przyprawa do piernika powinna się przesmażyć. dopiero wtedy całość zalewamy czerwonym winem. Dodajemy 1 łyżeczkę powideł śliwkowych oraz sok z 1/2 cytryny. Sos redukujemy. Do zredukowanego sosu dodajemy kwaśną śmietanę, mieszamy. Dodajemy pozostałą ilość masła, 1 łyżeczkę miodu, 1 łyżeczkę powideł oraz szczyptę przyprawy piernikowej. Całość mieszamy i w dalszym ciągu redukujemy sos.

Przed podaniem klopsiki wkładamy do rozgrzanego do 180°C (termoobieg) piekarnika, pieczemy w naczyniu żaroodpornym przez 5 minut.

Gotowy sos wykładamy na talerz, na sosie układamy klopsiki z karpia. Albo i nie. :) Moim zdaniem salaterka na pulpeciki i sosjerka na sos nadadzą się idealnie.

Na koniec proszę o jedno: trzymajcie kciuki, by żadna z ości nie została w pulpeciku i nikogo nie zaatakowała. :)

Do usłyszenia. Smacznego!

Tarta gruszkowo-migdałowa

Wpadłam w ciąg pieczenio-gotowania. Cieszę się, bo gotowanie dostarcza magicznych porcji endorfin. Jest tylko jeden zasadniczy problem: KTO TO WSZYSTKO POCHŁONIE?
Na razie radzę sobie, wynosząc pakuneczki do pracy. Niestety zaczynam też robić się kwadratowa. Dlatego widzę dwie opcje: przerzucam się na przygotowywanie zdrowych pełnowartościowych posiłków w ilościach racjonalnych lub o zgrozo: ograniczam pieczenie i ruszam na treningi cardio :)

Al wracając do tarty. Nie tylko sobie narobiłam smaka tymi gruszkami. Przepis banalny jak zawsze. Improwizowany jak czasami. Z wykorzystaniem gotowego ciasta francuskiego (wciąż sobie obiecuję, że kiedyś uwałkuję je sama), gruszek, goździków, cynamonu i migdałów. Też czujecie zapach świąt?

Składniki:

  • pół kilo gruszek
  • ciasto francuskie (duże)
  • łyżeczka goździków zmiażdżona w moździerzu
  • dwie łyżki płatków migdałów
  • cynamon mielony
  • kawałek marcepanu
  • garść rodzynek
Przepraszam za tak nieprecyzyjne miary. Brałam to co miałam pod ręką w ilościach losowych. Dodałam też łyżkę czubata cukru trzcinowego - ciast wyszło trochę za słodkie, dlatego nie wymieniłam cukru powyżej.

Sposób przygotowania:

Gruszki myjemy, obieramy, wydrążamy i kroimy w grube plastry. Przesmażamy je na patelni z dodatkiem cynamonu i goździków. Możemy dolać odrobinę wody i cukru lub rozdrobnionego marcepanu. Na sam koniec dodajemy rodzynki i płatki migdałowe. Łącznie smażymy całość z 10 minut, nie dłużej. 

Piekarnik nagrzewamy do 200 st.C. Dno formy (użyłam ceramicznej okrągłej do tart) wykładamy połową ciasta francuskiego. Nakłuwamy. Całość przykrywamy folią aluminiową, obciążamy fasolą i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Po 10 minutach zdejmujemy folię z fasolą, przypiekamy spód przez kolejne 5 minut. Po tym czasie przekładamy na ciasto gruszki, ozdabiamy pozostałym ciastem francuskim, ciasto smarujemy białkiem jajka. Pieczemy przez kolejne 15 minut. Aż ciasto się zarumieni.

Możemy podawać na ciepło lub zimno, z cukrem pudrem lub syropem klonowym. Co Wam wyobraźnia podpowie.


Smacznego!

Zielone smoothie z ananasa, banana i awokado.

Jak w tytule. Więcej poza tym nie da się powiedzieć. No chyba tylko tyle, że to i smaczne i zdrowe. A robi się ekspresowo :)

Składniki:
  • banan
  • pół jabłka
  • dwa plastry ananasa (z puszki)
  • pół awokado
Sposób przygotowania:

Zblendować :D

Smacznego!

Krem ze słodkiej czerwonej papryki

Zimowa słota nie zachęca do wychodzenia z domu. Zamiast długich spacerów ciepły kocyk, książka. Kominek... oj marzyłby mi się kominek. Na pocieszenie pozostaje równie dobra rozgrzewająca zupa. Na przykład taka z pieczonej czerwonej papryki.

Przepis zaczerpnięty ze strony: Kuchnia Lidla. Mocno zmodyfikowany :)

Składniki:
  • 4 duże słodkie czerwone papryki 
  • oliwa z oliwek
  • 2 małe cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 szklanki bulionu warzywnego lub z kurczaka
  • zredukowany ocet balsamiczny
  • rozmaryn
  • sól, pieprz
Myjemy paprykę, kroimy na pół*, usuwamy ziarna. Układamy w brytfance środkiem do dołu. Kroimy cebulę w ćwiartki. Dorzucamy czosnek. Całość skrapiamy oliwą, przyprawiamy, wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 220 st.C (bez termoobiegu) na około 25 minut - skórka papryki powinna zrobić się czarna. W międzyczasie (po 10 minutach pieczenia) do całości dolewamy szklankę bulionu.

*Jeśli papryki upieczecie w całości, bez dolewania bulionu do brytfanki i dopiero po zdjęciu skórki i ostudzeniu papryki usunięcie środek i zmiksujecie warzywa, zupa będzie bardziej czerwona. I oczywiście subtelnie różna w smaku :)


Wyjmujemy brytfankę z piekarnika. Czosnek i cebulę przekładamy do naczynia, w którym będziemy miksować paprykę. Papryki wkładamy do foliowej torebki i zostawiamy na około 10 minut, do przestygnięcia (ja wolę korzystać z ręczników papierowych). Następnie usuwamy skórkę. Miąższ papryki i bulion (oraz wywar z brytfanki) przelewamy do miski. Całość miksujemy aż uzyskamy satysfakcjonującą nas konsystencję.


Tak przygotowany krem przyprawiamy rozmarynem, solą i pieprzem. Zagotowujemy.

Podajemy na gorąco z octem balsamicznym, grzankami, prażonymi pestkami dyni lub słonecznika, posiekanym rozmarynem. Wedle upodobań.

Smacznego!

Pieczony łosoś z cytryną i koperkiem

Zdrowy i pyszny obiad w pół godziny. Klasyka gatunku.

Składniki:
  • filet z łososia (ok 300 g)
  • 2 ząbki czosnku
  • cytryna
  • koperek
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz do smaku
Łososia płuczemy w zimnej wodzie, usuwamy łuski, osuszamy ręcznikiem papierowym. Kroimy na porcje, układamy w brytfance skórą do dołu. Czosnek obieramy kroimy w plasterki, Cytrynę kroimy na ćwiartki. połowę wyciskamy i sokiem spryskujemy rybę. Kawałki cytryny i czosnku wrzucamy na brytfankę, całość polewamy oliwą, przyprawiamy. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 150 st.C. przez około 15 minut. Podajemy na ciepło na przykład z sałatką ze świeżych warzyw (proponuję grecką), batatami lub frytkami.

Smacznego!

Słodkie frytki z batatów

Pieczone bataty mogą stanowić pyszny dodatek do obiadu, lunchu lub słodko-słoną przekąskę.

Wykonanie jest bajecznie proste. 

Składniki:
  • dwa duże bataty
  • rozmaryn
  • tymianek
  • sól i pieprz
  • oliwa z oliwek
Sposób przygotowania:

Obieramy bataty, myjemy, kroimy jak chcemy: w talarki, paseczki, łódeczki. Przekładamy na wyłożoną papierem brytfankę. Polewamy oliwą, przyprawiamy. Całość wstawiamy do nagrzanego do 200 st.C piekarnika. Pieczemy przez około 20 minut, pamiętając żeby w połowie pieczenia przekręcić bataty na druga stronę. 

I tyle!

Smacznego! :)


Ciasto czekoladowe z buraków

Bardzo czekoladowe. Bardzo dobre. Zrobione razem z M. najlepsze. ;)

Składniki:
  • 50 g kakao
  • 175 g mąki pszennej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
  • 200 g cukru kryształu, trzcinowego lub drobnego do wypieków
  • 250 g ugotowanych buraczków (czas gotowania to ok. 30-40 minut)
  • 3 duże jajka
  • 200 g oleju roślinnego (użyliśmy olej rzepakowy)
  • 100 g gorzkiej czekolady bardzo drobno posiekanej
  • tabliczka mlecznej czekolady i dwie łyżki mleka - opcjonalnie na polewę
Na początku proponuję przygotować suche składniki: mieszamy razem przesianą mąkę pszenną, kakao, proszek do pieczenia i cukier. W oddzielnym naczyniu miksujemy (blenderem) na puree ugotowane, obrane i przestudzone buraczki, następnie cały czas miksując dodajemy pojedynczo jajka i olej - do uzyskania gładkiej puszystej masy. Do puree dodajemy przesiane wcześniej suche składniki i mieszamy delikatnie do uzyskania jednolitej masy. Na samym końcu dodajemy drobno posiekaną czekoladę, całość mieszamy. Dno tortownicy o średnicy 23-26 cm wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy tłuszczem i posypujemy kaszą manną lub mąką. Na tak przygotowaną formę przekładamy ciasto. Wstawiamy do nagrzanego do 170ºC piekarnika i pieczemy przez około 40 - 50 minut. Po przestudzenia ciasta możemy przygotować polewę - w kąpieli wodnej roztapiamy mleczną czekoladę z dodatkiem 1-2 łyżek mleka. Tak przygotowana polewę rozprowadzamy po wystudzonym cieście. Całość możemy posypać migdałami. I gotowe :D

Smacznego!


Przepis pochodzi ze strony: Moje Wypieki

Zabrałam połowę do pracy. Zniknęło w kilka minut. O czymś to świadczy. :)


Elephant Belgium Pub

Już od ponad roku rozważam dodanie nowego działu do naszej strony. Mam nadzieję, że mała zmiana nie zaszkodzi. I dodanie części restauracyjno/kawiarnianej (takie małe recenzje/nierecenzje) nie będzie dla nikogo rozczarowaniem. Opinie będą subiektywne. Spontaniczne. Przedyskutowane w małym gronie. Powód jest banalny: razem z M. błąkamy się po mieście, czasem wpadamy gdzieś coś zjeść, czemu o tym nie pisać? By zadowolić mojego małego wewnętrznego grafomana. Wierzę, że będzie ciekawie.

Na pierwszy ogień, żeby nikogo nie zamęczać niepotrzebnymi wywodami, krótko i na temat:

Elephant Belgium Pub. Warszawa, Freta 19.

Stanowczo dla miłośników piwa. I osób szukających pubu idealnego. Trzeba przyznać trunki nie należą do najtańszych. Za to przeogromny wybór i doskonała znajomość tematu przez barmanów rekompensuje tę niedogodność. Od święta (i nie tylko) można zahaczyć. I zapłacić.


Strona: *KLIK*

P.S. Planuję małą renowację strony.  Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. :)

Chleb żytni ze śliwkami i orzechami

Był zakwas, jest i chlebek. Ciężki, słodkawy, według mnie bardzo smaczny. Jeśli posiadacie wystarczajacą ilośc chęci, cierpliwości i czasu, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia.

Składniki:
  • 200 g zakwasu naturalnego
  • 400 g mąki żytniej (typ 2000)
  • 100 g maki pszennej (typ 650)
  • 1 łyżka miodu
  • garść suszonych śliwek
  • garść orzechów włoskich
  • inne bakalie wg uznania
  • 250 ml letniej wody
  • 1,5 łyżeczki drobnoziarnistej soli
Sposób przygotowania:

Dzień wcześniej wsypujemy mąkę do miski, robimy zagłębienie i dolewamy w nie zakwas, miód i 150 ml letniej wody. Mieszamy w środkowej części, przykrywamy całość i odstawiamy na dobę w ciepłe miejsce.

Dzień później mieszamy pozostałą wodę z solą. Wlewamy do miski. Wyrabiamy całość do otrzymania kleistego ciasta. Następnie ugniatamy ciasto (minimum 10 minut) na stolnicy obsypanej wcześniej mąką. Lekko klejące się ciasto przekładamy do miski , przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce* na dwie godziny do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Wyjmujemy wyrośnięte ciasto z miski i ugniatamy szybko ciasto dodając bakalie. Gdy ciasto przestanie kleić się do palców formujemy bochenek i układamy go na nasmarowanej tłuszczem formie. Robimy nacięcia. Przykrywamy i po raz kolejny odstawiamy do wyrośnięcia, tym razem na godzinę. 

Z podanych wyżej proporcji upiekłam dwa bochenki, które mieszczą sie w małych keksówkach (25x11cm).

Podgrzewamy piekarnik do temperatury maksymalnej. Na dole umieszczamy naczynie z gorącą wodą. Wkładamy bochenek do piekarnika. Po pięciu minutach zmniejszamy temperaturę do 200 stopni C. Pieczemy przez kolejne 30 - 35 minut.

Smacznego!

*można nagrzać piekarnik do 40 st. i tam umieścić ciasto

Przepis jest modyfikacją przepisu z książki Chleb. Domowy wypiek Ulrike Skadow.